poniedziałek, 28 lipca 2014
środa, 23 lipca 2014
Moja aktywność na blogu ostatnio nie jest duża, ale za to na instagramie codziennie pojawia się nowa dawka zdjęć. Mam świadomość tego, że dużo osób tam nie zagląda, dlatego dziś mix zdjęć z ostatnich dwóch miesięcy.
1. Takie zachody tylko w Gryfinie
2. Wieczorna mgła
3. i 4. Nowe buty
5. i 6. Wakacyjne paznokcie
7. Ozdobne pudełka
8. Nowe, wymarzone mebelki
9. Uzależnienie od Bubble Tea
10. Drink - finał mistrzostw świata w Brazylii
11. Małe grzeszki
12. Pyszny obiad w Międzyzdrojach
13. Zakupy
14. Wizyta na solarium
15. Kino z ukochanym
16. Mały, wielki śpioch
17. Wymarzony stojak na biżuterię
18. Wesele z ukochanym
19. Zdana matura
20. Zakupy - nowe kolory na ścianie
wtorek, 15 lipca 2014
W tę sobotę miałam okazję wziąć udział w warsztatach D.I.Y w Rewalu wraz z marką Sinsay. Choć pogoda była naprawdę okropna, deszcz lał niemiłosiernie z nieba, to bawiłam się rewelacyjnie. Cudowna atmosfera, niesamowici ludzie oraz masa dobrego humoru nikogo nie opuszczała. Poznałam dwie fantastyczne blogerki - Maddinkę oraz Alinę. Dziewczyny są przesympatyczne i mam nadzieję, że uda nam się jeszcze kiedyś spotkać.
Zanim jednak udałam się na te warsztaty, dostałam od Sinsay pewne zadanie. W domu musiałam przerobić szorty oraz t-shirt od Sinsay według własnego uznania. Pole do popisu było ogromne, ale zadanie również nie należało do najłatwiejszych, ale jak się później okazało efekt końcowy był świetny.
fot. my and Alina
A poniżej możecie zobaczyć efekty mojej pracy:
w wersji oryginalnej spodenki wyglądały tak...
do przerobienia szortów potrzebowałam:
*domestosa
*kawałek niepotrzebnej szmatki, z której wycięłam serduszko
*woreczek foliowy
*nożyczki...
i zaczęłam odpruwać podwinięte nogawki...
tak wygląda jedna odpruta nogawka, efekt widać od razu...
i zabrałam się za drugą...
nogawki odprute, ale spodenki jeszcze nie gotowe...
odwracam szorty, do tylnej lewej kieszeni wkładam worek foliowy...
wycięte serduszko ze szmaty, namoczone w domestosie nakładam na kieszeń...
a dam jeszcze 'troszkę'...
szorty odkładam na 15 minut...
a po kwadransie, efekt zdumiewający...
szorty gotowe. :)
Teraz czas na t-shirt, w oryginalnej wersji wyglądał tak...
znów w ruch poszły nożyczki, aby rozpruć jeden z boków koszulki (ok. 10cm)...
bok rozpruty, już prawie gotowe...
teraz wystarczy tylko zawiązać supełek...
i t-shirt gotowy. :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







